Umieć dostrzec piękno w okół nas.

Istnieć prawdziwie, tu i teraz.

Dzisiaj śniłem piękny sen. Był tak realny, że rano z dobre 2 kwadranse, analizowałem go siedząc podparty na łóżku. Naszła mnie taka myśl, że skoro sen może wywrzeć tak realistyczny wpływ na człowieka, to dlaczego by nie spróbować na co dzień bardziej realniej dotykać życia. Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę, to większość mojej [...]

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • email
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Kciuk.pl
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Poleć

Dzisiaj śniłem piękny sen. Był tak realny, że rano z dobre 2 kwadranse, analizowałem go siedząc podparty na łóżku.

Naszła mnie taka myśl, że skoro sen może wywrzeć tak realistyczny wpływ na człowieka, to dlaczego by nie spróbować na co dzień bardziej realniej dotykać życia.
Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę, to większość mojej codzienności, odbywa się na automacie. Człowiek nawet nie umie zatrzymać się, by nacieszyć się daną chwilą.
Mam nadzieję, że to normalny odruch, ale dziwi mnie fakt, że gdy człowiek zaczyna dostrzegać niezwykłość, każdej chwili życia, to nagle te wszystkie sprawy, o które z taką gorliwością zabiegamy na co dzień, zaczynają nie mieć już tak wielkiego znaczenia.

Co w związku z tym począć, kiedy dopada nas ta świadomość, że równie dobrze moglibyśmy obejść się bez tych wspaniałych rzeczy o które zabiegamy, przez całe nasze życie?
Tak czy inaczej, to tylko myśli, a te można nauczyć się kontrolować. Kiedy natomiast pozwalamy zatriumfować emocjom, no to mamy już gotowy kłopot. Dlatego najważniejsze, by nie wywierać na sobie presji. Może zostanie to odebrane za sprzeczność, bo przecież wszyscy mentorzy w około, opowiadają o tym, że należy wciąż się pobudzać do wytężonej pracy, bo tak przecież postępował każdy, kto osiągnął sukces w życiu. Ale jakoś mało kto pisze o tym, jak to wielu z takich ludzi, straciło zdrowie, rodzinę a niejednokrotnie życie.
Owszem, bezustanna motywacja sprawia, że osiągamy nasze cele, ale niejednokrotnie takie wypruwanie z siebie flaków, ma o wiele daleko idące konsekwencje.

Ale wróćmy do sedna dzisiejszego tematu.
Jak często zdarza nam się zatrzymać na chwilę w naszym życiu? Rozglądnąć się dookoła, poczuć kontakt swoich stóp z podłożem. Daleki jestem od tego, by zastanawiać się nad każdym postawionym krokiem w przód, ale co powiesz na to, by poświęcić chwilę na analizę tego co czujemy, słyszymy, albo dotykamy w naszym życiu.

Do czego dążę w tym moim wywodzie?

Otóż, jeśli w chwili obecnej nie jesteśmy w stanie poczuć tego, co nas otacza, to tak samo rzecz się będzie miała w chwili, kiedy zasiądziemy za kółkiem naszego wymarzonego samochodu, czy usiądziemy na ławce przed naszym upragnionym domem (o ile w ogóle będziemy mieli na to czas).
Czy nie dziwi was fakt, że tak wielu ludzi, którzy posiadają te wszystkie wspaniałe rzeczy, (o których inni mogą tylko pomarzyć) nie sprawiają wrażenia zadowolonych z ich posiadania?

Czuć, że żyjemy należy uczyć się od tych najmniejszych rzeczy, te które mamy odkąd tylko pojawiliśmy się na tym świecie.
Czuć własny oddech, mrowienie w nodze, ciarki przechodzące po plecach, czy w końcu umieć dostrzec kolor oczu, osoby z którą rozmawiamy, albo bezinteresowny uśmiech na twarzy dziecka, które właśnie śmignęło, koło nas swoim rowerkiem.
Jednym słowem istnieć prawdziwie – Nie na automacie.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • email
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Kciuk.pl
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Poleć