
Jakiś czas temu pisałem o tym, że warto pozostawać w naturalnych stosunkach z sobą samym, konkretnie chodzi o artykuł: Prawdziwy Ty. Czy możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy to, po niespełna 6 miesiącach, jak sam na własnej skórze doznałem skutków życia w harmonii ze samym sobą, okazało się, że już w XIX wieku Shoma Morita, [...]
Jakiś czas temu pisałem o tym, że warto pozostawać w naturalnych stosunkach z sobą samym, konkretnie chodzi o artykuł: Prawdziwy Ty.
Czy możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy to, po niespełna 6 miesiącach, jak sam na własnej skórze doznałem skutków życia w harmonii ze samym sobą, okazało się, że już w XIX wieku Shoma Morita, pisał o konieczności bycia naturalnym.
Oto dzisiaj do waszych rąk oddaję, zestaw naturalnych prawd, których zrozumienie, pozwala na znacznie skuteczne osiąganie swoich celów. Zaczerpnąłem je z książki „Efekt jo-jo w motywacji” Zbyszka Ryżaka.
I. Emocji nie można kontrolować poprzez wysiłek woli.
Nie możesz zażyczyć sobie, byś się poczuł szczęśliwy lub pozbawiony obaw. Emocje, jakie się w Tobie pojawiają, są faktem takim samym jak pogoda za oknem czy chmury płynące po niebie.
II. Uczucia muszą być rozpoznane i zaakceptowane, takie jakie są. Gdy uciekasz od uczuć, gdy udajesz, że ich nie ma, lub udajesz przed sobą, że czujesz się inaczej niż naprawdę, stają się jeszcze bardziej dokuczliwe. Emocje są jak ruchome piaski. Im bardziej starasz się od nich uwolnić, tym głębiej Cię wciągają. Jedynym rozwiązaniem jest przyjąć je i zaakceptować.
Nie jesteś ani winny, ani odpowiedzialny za nie.
Przyjmuj wszystko tak, jak się pojawia.
III. Każda emocja, także ta nieprzyjemna, ma swój sens i funkcję.
Każda emocja jest cenna i ma swoje uzasadnienie.
Oczekiwanie, że zawsze będę zadowolony i szczęśliwy, jest głupotą. Każda emocja niesie ze sobą jakąś korzyść, za każdą możesz być wdzięczny. Lęk prowadzi nas do lepszych przygotowań, strach mobilizuje nasze ciała, poczucie winy prowadzi nas do przemyślenia swoich wartości, smutek prowadzi do wrażliwości na to, co mamy, ból zwraca naszą uwagę na ciało. Nieprzyjemne, nie znaczy złe. Często nieprzyjemne znaczy cenne i dobre.
IV.Emocje zanikają i zmieniają się, gdy nie są ciągle podtrzymywane.
Zapominamy o bólu, smutku i strachu tak samo
jak o radości i szczęściu. Emocje są procesem, nigdy nie są w miejscu, zawsze się ruszają. Ich natężenie stopniowo rośnie, a później opada. Pod jednym warunkiem — że nie podtrzymujemy ich, nie odgrzewamy ich za każdym razem.
Gdy ciągle skupiasz na nich uwagę, stają się wiecznie żywe.
Gdy ciągle wracasz myślami do nieprzyjemnego przeżycia,
gdy przeżuwasz sytuację, emocje się utrzymują. Gdy np.
rozstaniesz się z partnerem, a trzymasz na biurku jego fotografię i otaczasz się jego przedmiotami, nie dajesz emocji szansy na to, by znikła. Podtrzymujesz emocję także wtedy, gdy ciągle z nią walczysz i na siłę starasz się jej nie czuć.
V.Mamy pośredni wpływ na uczucia poprzez to, co robimy.
To, co robimy, wpływa na to, co czujemy. Nasze działania
wtórnie zmieniają nasze emocje. Zamiast zatem próbować
zmieniać emocje wysiłkiem woli, warto wstać i zabrać się za działanie.
Na bazie tych reguł Zbyszek Ryżak opracował swoją listę zasad naturalnej realizacji marzeń. Polecam je każdemu, kto wciąż walczy ze samym sobą, oraz ze swoimi emocjami. Oto one:
SIEDEM ZASAD NATURALNEJ REALIZACJI MARZEŃ.
Zasada pierwsza. Przyjmuję wszystko, co się dzieje wewnątrz mnie. Nie ukrywam się przed niczym, co zechce pojawić się w mojej świadomości.
Nie udaję przed sobą, że nie mam jakichś emocji.
Nie udaję, że jestem pełny siły, gdy nie jestem.
Nie udaję, że mam doskonały humor, gdy czuję smutek. Nie udaję spokoju, gdy wewnątrz czuję złość.
Przyjmuję wszystko, co zechce się we mnie pojawić. Otwarcie przyjmuję zarówno emocje przyjemne, jak i nieprzyjemne.
Otwieram na nie cierpliwą i wyrozumiałą uwagę.
Zasada druga. Porzucam nadzieję na zmianę swoich myśli i odczuć.
Porzucam poczucie odpowiedzialności za emocje i myśli, jakie odczuwam. Porzucam oczekiwanie tego, bym się stał innym człowiekiem, bym miał inne myśli, odczucia, wyobrażenia, bym w inny sposób wyglądał, miał inne ciało czy inaczej mówił. Mam to, co powinienem mieć.
Próby jakichkolwiek zmian siebie przez siłę woli są nieskuteczne.
Mogę tylko usiłować zmienić swoje odczucia, ale nie mogę ich zmienić. Nie jestem odpowiedzialny za emocje
i myśli, jakie do mnie przypływają.
Myśl „to, co robię, jest bez sensu” nie jest moją winą i nie muszę jej na gwałt zmieniać.
Nie jest moją winą smutek, złość czy zagmatwanie.
Tak samo jak nie jest moją winą stan nieba za oknem — to, czy są na nim chmury, czy słońce.
Zasada trzecia. Przyjmuję pełną odpowiedzialność za wszystkie moje działania. Jestem odpowiedzialny za wszystkie moje czyny niezależnie od tego, jak się czuję.
To, jakie myśli przychodzą mi do głowy oraz jakie emocje czuję, nigdy nie jest wytłumaczeniem zaniechania jakiegoś działania czy zrobienia czegoś, czego nie powinienem robić. Gdy człowiek spowoduje wypadek, wjeżdżając na czerwone światło, to to, że czuł pośpiech, nie jest okolicznością łagodzącą.
Każdy z nas codziennie robi setki rzeczy, na które nie
ma żadnej ochoty — chodzimy do dentysty, wstajemy wcześnie rano, witamy się ze zrzędzącym sąsiadem, płacimy podatki itp. Nikt z tego nie robi problemu. Mówienie „ale ja się bardzo bałem” nie wyleczy zepsutych zębów. Jestem w pełni odpowiedzialny za wszystkie moje działania, niezależnie od tego, co czuję.
Jeżeli nie mam najmniejszej ochoty wymyć garów, nie jestem odpowiedzialny za to, ile zapału czuję do mycia garów, ale jestem w pełni odpowiedzialny za to, czy gary są wymyte, czy nie.
Zasada czwarta. Pozwalam sobie dostrzec świat wokół mnie. Przestaję utrzymywać skupienie uwagi na mnie samym — moich odczuciach czy myślach. Utrzymywanie uwagi na sobie samym jest jak skupianie się na szybie, zamiast na widoku za nią.
Zza najbrudniejszej szyby można zobaczyć wspaniały widok, a przez najbardziej czystą taflę niczego można nie zobaczyć. Gdy tylko mogę, skupiam swoją uwagę na tym, co mnie w danej chwili otacza — na innych ludziach, niebie, powietrzu… Świat za oknem jest ciekawszy niż samo okno. To moje złe nawyki trzymają mnie skupionego na własnym nosie. Pozwalam sobie na to, by skupić się na świecie za oknem. Gdy mój wzrok znowu skupia się na brudach na oknie (lub pięknych ornamentach), dostrzegam je, a następnie patrzę, co jest ciekawego poza nimi.
Zasada piąta. Pamiętam o swoim marzeniu i celach, choćby nie wiem jak wydawały mi się nierealne, odległe czy śmieszne.
Zadaję sobie pytanie: „co teraz jest moim celem? do czego teraz dążę?”. Gdy piszę, staram się przypominać sobie, po co to piszę. Jaki problem chcę rozwiązać? Jakiej rozrywki chcę dostarczyć?
Komu chcę pomóc? Co jest moim celem?
Zasada szósta. Skupiam się na kolejnym kroku. W każdej chwili mogę zrobić jeden mały krok do przodu. Jeżeli znam swój cel, mogę skupić się na kolejnym kroku. Nie mogę zrobić wszystkiego od razu. Skupiam się na tym, co mam pod nosem.
Nie czekam, aż zmienią się warunki, ktoś mi pomoże, lepiej się poczuję czy wreszcie nauczę się wszystkiego, co powinienem umieć. Wszystko, co mogę teraz zrobić, to…
Nie jest ważne, co mogą zrobić inni, by mi pomóc.
Nie jest ważne, co mogę zrobić kiedyś, w przyszłości. Ważne jest to, co ja mogę zrobić teraz.
Zasada siódma. Rezygnuję dopiero, gdy mi się uda. Jestem osobą, która łatwo się wycofuje. Często czuję, że to, co robię, nie ma sensu.
Często zabieram się za coś innego, bo wydaje mi się, że odniosłem totalną porażkę. Potem okazuje się, że wcale tak źle nie było. To wszystko tylko myśli i odczucia.
Nie jest ważne, dlaczego i skąd się wzięły. Szkoda czasu na ich leczenie i analizę. Wiem, że są po prostu jak stara zrzędząca baba, która chce mnie zepchnąć z mojej drogi. Mówi tym głośniej, im bardziej chcę ją zagłuszyć.
A gdy robię swoje mimo jej zrzędzenia, cichnie. Tak, zmienię swoje cele, wycofam się, zrezygnuję — ale dopiero gdy uda mi się to, do czego dążę.
Myślę, że każdy z nas stara się, by żyć w jak największej harmonii ze samym sobą, a gdy odnajdujemy potwierdzenie o słuszności swoich życiowych poczynań, wtedy na naszej twarzy pojawia się uśmiech od ucha, do ucha. Tego doświadczyłem dzisiejszego poranka, kiedy to natrafiłem na ten rozdział w książce Zbyszka, dlatego w najzwyklejszy sposób postanowiłem podzielić się tym z wami.
Życzę wszystkim powodzenia w odnajdywaniu drogi do naturalności, jaka drzemie w każdym z nas.












Skomentuj